03/06/2026 | Press release | Distributed by Public on 03/06/2026 08:18
Jeżeli będę musiał bronić Litwy, nie będę uznawał żadnych ograniczeń - zadeklarował w Studiu PAP minister spraw zagranicznych Litwy Kestutis Budrys. Wyraził też przekonanie, że państwa regionu muszą rozmawiać o odstraszaniu nuklearnym i nie może to być temat tabu.
- Zadaję sobie pytanie, jakie będą moje ograniczenia, jeżeli będę musiał bronić Litwy. Powiem szczerze, że nie będę uznawał żadnych ograniczeń, ponieważ to właśnie w taki sposób powinniśmy się bronić - oznajmił szef litewskiego MSZ.
Zapytany o debatę wokół odstraszania nuklearnego, która w ostatnim czasie powróciła wraz z propozycją prezydenta Francji Emmanuela Macrona o rozszerzeniu odstraszania nuklearnego na europejskich sojuszników, Budrys ocenił, że jest to początek ważnej dyskusji.
- Odstraszanie nuklearne nie powinno być tematem tabu. Nie powinno się bać używania słowa na "n" i mówić, że to jest niegrzeczne i mówmy tylko o sprawach konwencjonalnych. Nie, NATO to też sojusz nuklearny. Mamy wspólną politykę nuklearną i konwencjonalną, co oznacza, że nuklearne środki mogą zostać użyte, gdy będzie trzeba się bronić - zaznaczył. Dodał, że propozycja Francji to dobry przyczynek do debaty, która jest konieczna.
Budrys zwrócił uwagę na zagrożenie ze strony Rosji i Białorusi. - Kolejną rzeczą, która mówi mi, że powinniśmy o tym rozmawiać, jest fakt, że w obwodzie królewieckim są rozmieszone rosyjskie taktyczne siły nuklearne - a teraz też na Białorusi, co nastąpiło po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na pełną skalę na Ukrainę - zaalarmował.
Dodał, że "wszyscy myślą, że mamy siedzieć cicho i nie mówić o tym". - Oczywiście, że musimy. Te zdolności nuklearne muszą być omawiane w zakresie planowania operacyjnego, co zrobimy. I co będzie potrzebne, żeby zatrzymać rosyjskie siły - dodał Budrys.
W ocenie szefa litewskiej dyplomacji państwom wschodniej flanki NATO potrzebne będą dodatkowe zdolności, aby stawić czoła zagrożeniu ze wschodu.
Minister odniósł się także do niemieckiej brygady na Litwie, która ma osiągnąć gotowość operacyjną w 2027 r. Podkreślił, że zapewnienie najlepszych warunków dla niemieckich żołnierzy jest sporym wyzwaniem.
- To była jedna z najważniejszych decyzji w niemieckiej polityce obronnej ostatnich lat. To pierwszy raz od czasów II wojny światowej, kiedy Niemcy zdecydowali się rozmieścić wojska poza granicami kraju i to w państwie bałtyckim, na Litwie. To ciężka brygada, która nie jest do ćwiczeń, lecz gotowa do walki i obrony NATO - podkreślił. Przyznał też, że przygotowanie infrastruktury dla niemieckich żołnierzy jest dla Litwy "strategicznym przedsięwzięciem, którego koszt wyniesie około 3 mld euro".
Zapytany o doniesienia o problemach strony niemieckiej ze skompletowaniem brygady, Budrys ocenił, że - owszem - pojawiają się problemy, ale nie przeszkodzą one w realizacji planów. - Oczywiście, słyszymy, że są wyzwania dla jednej i drugiej strony, ale uwierzcie, że nie mam wątpliwości, że Niemcy zrealizują wszystko, co było ustalone. Dla nich to jest bardzo duża polityczna i strategiczna rzecz - zwrócił uwagę rozmówca PAP.
Brygada będzie składała się z pięciu batalionów, w tym czołgów i artylerii. Niemcy zamierzają łącznie rozmieścić na Litwie 4,8 tys. żołnierzy i około 200 osób cywilnych, w tym rodziny żołnierzy - ze względu na długi okres rotacji.
- Nasze zadanie to zbudować odporny front od Finlandii przez Polskę i dalej na południe - podsumował minister, odnosząc się do inwestycji w infrastrukturę i rozmieszczenie niemieckiej brygady.
Antoni Wiśniewski-Mischal (PAP)